STRONA GŁÓWNA | KIM JESTEM | NIEZAPOMINAJKA | AKTUALNOŚCI | FORUM | FUNDACJA DOBRE ŻYCIE | KSIĘGA GOŚCI |NAPISZ
 

 

List z Krakowa

A oto kolejny "niezapominajkowy" list, tym razem z Krakowa: "Dzisiaj po raz pierwszy wzięłam do ręki państwa pismo i jestem nim zachwycona. Jasno i mądrze piszecie o tym, co interesuje mnie ogromnie, czyli o przyrodzie właśnie. Mieszkam w Krakowie, w okolicy gdzie jest jeszcze sporo zieleni.


W pobliżu mamy przedwojenny park, który, niestety, na skutek intensywnych "prac porządkowych" stracił niemal wszystkie krzewy, będące schronieniem dla różnych gatunków ptaków. Szczęśliwie, jakimś cudem istnieje pobliski parko-lasek, w którym krzewów i drzew w różnym wieku nie brakuje. Co prawda dla wielu rodaków jest on miejscem pozbywania się śmieci oraz "pozyskiwania" drewna, ale mimo to jakoś trwa. Do niedawna istniała tu również wielka podmokła łąka, na której bociany robiły sobie "międzylądowanie" i gdzie spotykało się nieraz zające i sarny. Niestety, obecnie jest to osiedle domów jednorodzinnych - po pełnej życia łące ani śladu. Widząc co się dzieje wokół sama staram się, w miarę możliwości, działać na rzecz przyrody. Do swoich sukcesów zaliczam sprzątanie okolicy. Razem z sąsiadką wypełniłyśmy śmieciami kilkanaście wielkich worów, a za ich wywóz zapłaciła rada dzielnicy. Komentarze, którymi raczyli nas przechodnie można by dołączyć do jakieś pracy na temat społeczeństwa obywatelskiego. Udało mi się również uratować przed ścięciem grupę pięknych, zdrowych topoli. W moim niewielkim ogrodzie staram się od kilku lat prowadzić zimą prawidłowe dożywianie ptaków. Stałymi gośćmi były w tym roku sikory (kilka gatunków), turkawki, kosy, wszystkie gatunki dzięcioła krajowego, raniuszki, sójki, rudziki, dwa szczygły, grubodziób i gil. O dziwo, nie pojawiają się już od pewnego czasu wróble - spotykam je tylko w centrum miasta. Latem mam "u siebie" na stałe dwie szpacze rodziny, wiele innych ptaków przylatuje natomiast do postawionej dla nich miski z wodą, w której mogą się również wykąpać. Planuję postawienie w ogrodzie poidełka dla ptaków z prawdziwego zdarzenia, do którego nie miałyby dostępu sąsiedzkie koty. Udało mi się ostatnio nawiązać kontakt z niezwykłym krakowianinem, który fachowo wykonuje budki dla ptaków. Chociaż to już dosyć późno, powieszę w najbliższy weekend cztery w parku - może jeszcze ktoś "się skusi". Mam nadzieję, że w przyszłym roku uda mi się zawiesić jeszcze kilka sztuk. Pozdrawiam Państwa bardzo serdecznie i życzę wielu udanych numerów". Jolanta Dąbrowska Tekst ten ukazał się w "Przyrodzie Polskiej" - miesięczniku LOP w Maju 2004 roku


Walentyna Rakiel- Czarnecka



Kliknij i posłuchaj ;)


Menu :

- GALERIA ZDJĘĆ
- EKOLOGIA
- CZŁOWIEK
- RECENZJE
- REPORTAŻE
- CHLEB
- LINKI
- MULTIMEDIA











 

 

 

  Copyrigt Effective Computer Support.