STRONA GWNA | KIM JESTEM | NIEZAPOMINAJKA | AKTUALNOCI | FORUM | FUNDACJA DOBRE YCIE | KSIGA GOCI |NAPISZ
 

 

Raport: Czy wiemy co jemy?

W dniach 22 - 24 wrzeœnia w Warszawie organizowane sš Turystyczne Targi TT Warsaw. TTG Polska przygotowuje z tej okazji prezentację międzynarodowych potraw, połaczonš z możliwoœciš degustacji. Specjalnie na tę okazję przygotowałam Raport: Czy wiemy co jemy, który będzie zamieszczony w okolicznoœciowej gazecie TTG. Internauci sš więc pierwszymi czytelnikami mojego "Raportu". Zapraszam do lektury...


Polska żywnoœć ma dobrš markę w Europie i na œwiecie, podbija rynki. Nasze hity to mięso i wędliny, mleko i sery, wyroby cukiernicze, wody mineralne. Polscy przetwórcy dobrze przygotowali się do otwarcia unijnego rynku, mamy dodatni bilans w handlu żywnoœciš. W grupie nowych członków jesteœmy największym producentem żywnoœci, a w poszerzonej UE zajmujemy 6 pozycję. Nasze atuty to niskie ceny, relatywnie wysoka jakoœć, walory zdrowotne żywnoœci, kilkakrotnie (5-8 razy), niższe koszty robocizny, niższe ceny zaopatrzenia w surowiec i energię oraz zdolnoœć szybkiego reagowania na zmiany otoczenia rynkowego. Skoro jest tak dobrze, to dlaczego martwimy się o naszš żywnoœć? Ponieważ musimy dbać o naszš dobrš markę, żeby nie straciła tożsamoœci. Wcišż docierajš do nas informacje o przedziwnych zabiegach, jakim poddawana jest żywnoœć. Afera w „Constarze”, gdzie spleœniałe wędliny myto olejem i odsyłano do sklepów była kolejnš już lampkš sygnalizacyjnš. Nie wiemy, ile jeszcze niespodzianek czyha na sklepowych półkach... Musimy zrobić wszystko, aby wyeliminować powody tego lęku i niepewnoœci. Bieda, jakiej doœwiadczaliœmy i doœwiadczamy jest naszym przekleństwem, ale i szczęœciem, sprawiła bowiem, że nasze gleby nie sš skażone różnymi odmianami pestycydów, herbicydów itp. – pod tym względem przodujemy w Europie i musimy o nie dbać. Polskie płody rolne na starcie procesu przetwórczego należš do najzdrowszych. Posiadamy wspaniały materiał wyjœciowy ale przetwarzajšc go potrafimy go zepsuć, i to dosyć skutecznie. Napromienianie żywnoœci i żywnoœć z GMO to kolejne problemy, z którymi musimy się zmierzyć, aby móc w odpowiedni sposób chronić zdrowie polskich konsumentów. Junk foody i otyłoœć naszych najmłodszych oraz otyłoœć osób dorosłych – te problemy sš naszš codziennoœciš. Co zatem mamy robić, aby zadbać o swoje zdrowie w realiach, w których żyjemy? Główna Inspekcja Sanitarna rozpoczęły się prace nad opracowaniem (a następnie wdrożeniem) modelu zdrowego odżywania się. Jak najszybciej musimy wprowadzić przedmiot zdrowie do szkól, żeby Jasia nauczyć dbać o siebie. Aby nie naruszyć dobrej opinii o naszej żywnoœci potrzebne nam jest dobre prawo i dobra kontrola. Niestety i jedno, i drugie nie jest u nas wystarczajšco dobre. Konieczne jest utworzenie jednolitej i kompleksowej „Inspekcji Żywnoœci” oraz uchwalenie ustawy „Prawo żywnoœciowe”. Krytykujšc, oceniajšc, zmieniajšc, musimy jednak pamiętać, aby ocalić to, co mamy dobre. A dobre sš nasze wartoœciowe produkty, spełniajšce wszystkie wymogi bezpieczeństwa, rolnictwo ekologiczne, produkty regionalne, nasze sprawdzone receptury. Walentyna Rakiel – Czarnecka www.rakiel-czarnecka.pl Redaktor naczelny miesięcznika „Przyroda Polska”, inicjatorka powołania Zespołu ds. Bezpieczeństwa Żywnoœci, kandydatka na senatora RP w Okręgu Wyborczym nr 18 (Warszawa) Poproszę trochę MOM-u! Wędliny leżšce na półkach wyglšdajš nieŸle, ale nie wiemy, co zawierajš. WeŸmy na przykład MOM, czyli Mięso Drobiowe Odkostnione Mechanicznie. Jest to odpad, którego do połowy lat 90. nie wolno było sprowadzać do Polski. Do końca lat 90. MOM był importowany, a potem niektóre firmy zakupiły prasy. Od tej pory MOM jest produkowany u nas w kraju. Duże zakłady na tych prasach przetwarzajš odpady drobiowe: wszystkie koœci, chrzšstki, szpik kostny, œcięgna, włókna itp. elementy, które tworzš masę dodawanš do wyrobów. Tenże MOM zawierajš m.in. parówki, kaszanki, pasztetowe i inne wyroby mięsne. Dodawanie tego „specyfiku” obniża koszty produkcji wędlin i przetworów, dlatego mogš być tańsze. Kwestia ceny jest tutaj pojęciem względnym – szkody, jakie powodujš w naszym organizmie tego typu „dodatki” nie majš ceny. Oburzajšcy jest fakt, że przeciętny konsument nie jest informowany o tych wszystkich niespodziankach i nieœwiadomie sobie szkodzi. Ile jest szynki w szynce? Kupowane przez nas wędliny często sš napompowane wodš i nafaszerowane „dodatkami”. Jak mówiš znawcy szynka ze składnikiem zwiększajšcym wodochłonnoœć może „powiększyć się” z 1 kg nawet do 1,5 kg. Informacja o napompowaniu wodš znajduje się na etykiecie, gdzie widnieje napis (przynajmniej powinien być, ale niektórzy producenci „zapominajš” go tam umieœcić) „produkt wysoko wydajny”. Natomiast cała gama dodatkowych preparatów białkowych, zmodyfikowanych soi, œrodków żelujšcych i innych œrodków chemiczny, dodawanych po to, aby to wszystko się nie rozpadło - ukrywa się pod symbolem „E” z trzycyfrowš liczbš. Konia z rzędem temu konsumentowi, który bezbłędnie odpowie, co się za danym „E” kryje.... Inspektorzy Państwowej Inspekcji Handlowej po wielokroć alarmowali o niebezpiecznie wysokim stężeniu w mięsie wišżšcych wodę wielofosforanów (ich nadmiar powoduje u dzieci niedorozwój koœci, u starszych ludzi osteoporozę). Jeszcze bardziej niebezpieczne jest nadmierne szprycowanie wędlin zwišzkami azotu, który powyżej pewnego poziomu staje się truciznš. PIH w raporcie sporzšdzonym po kontrolach w największych supermarketach w Polsce niedawno pisała: „Niepokojšcym zjawiskiem w branży przetwórstwa mięsa stał się powszechny udział różnych substancji dodatkowych stosowanych w celu zwiększenia wydajnoœci produktu”. W Unii Europejskiej zarejestrowanych jest 100 tys. przemysłowych zwišzków chemicznych, z tego 70 tys. znajduje się w ponad milionie zarejestrowanych i pobłogosławionych urzędowo recepturach na produkty codziennego użytku. Tylko interes i wygoda producentów sprawia, że jemy i pijemy chemię, która wcale nie musi występować w formie przemysłowej w produktach żywnoœciowych. Produktów naturalnych już prawie nie ma. Nikt nie umie powiedzieć, jakie szkody przynosi naszemu zdrowiu mieszanka chemikaliów, znajdujšcych się w spożywanych jednoczeœnie kilku produktach. To prawda, że od czasu Adama i Ewy ludzie spożywajš ogromne iloœci występujšcych w przyrodzie zwišzków chemicznych, w tym także rakotwórczych. Prawdš jest jednak i to, że nigdy dotšd nie chorowali tak masowo na raka. Co znajduje PIH? Oprócz faszerowania mięsa chemiš inspektorzy PIH wykryli w szynce rozwarstwienie się mięœni na skutek zbyt dużego pompowania wodš. W wędlinach znaleŸli: „fragmenty osłonek pochodzšcych z przerobu innych wędlin oraz kwaœny i piekšcy smak œwiadczšcy o zapoczštkowanym procesie zepsucia”. W zależnoœci od gatunku wędlin inspekcje zakwestionowały jakoœć od kilku do kilkudziesięciu procent badanego towaru. Wœród konserw mięsnych ponad połowa skontrolowanych produktów została uznana za wadliwe, a wœród paczkowanych wędlin drobiowych prawie dwie trzecie. Kontrola ujawniła jednoczeœnie masowe oszukiwanie klientów – na opakowaniach większoœci przetworów mięsnych brak informacji o zastosowanych œrodkach uzupełniajšcych. Poza tym potwierdzono istnienie szarej strefy – nielegalnych zakładów przetwarzajšcych mięso bez żadnej kontroli weterynaryjnej czy higienicznej. Armia oszustów, sprzedajšcych przeterminowane produkty, odœwieżone, zrobione z odpadów jest niemal bezkarna...Kontrole ujawniajš takie kwiatki jak: zaniżona zawartoœć białka, wsadu surowca mięsno – tłuszczowego, zawyżona zawartoœć tłuszczu, odpady, podwyższona zawartoœć fosforanów i azotynów. W raportach nagminnie powtarza się formułka: „niewłaœciwe cechy organoleptyczne”. Oznacza to po prostu, że wędliny œmierdzš. Te wady organoleptyczne to także cechy zakwestionowanych przetworów owocowych i warzywnych. To, co jest w zalewie zwykle zawiera mniej surowca i więcej zalewy. To samo z konserwami rybnymi. Co dzieje się z tego typu informacjami, czy ktoœ wycišga z nich wnioski? Wszechobecna chemia Chemia wkradła się wszędzie. Piękny kolor łososia hodowlanego to efekt karmienia ryby paszš z dodatkiem beta-karotenu. Tego rodzaju informacje wzbudzajš słuszny niepokój. Dotyczy on także pieczywa. Bywa bowiem, że chleb, bułki wyglšdajš jak chleb i bułki, pachnš jak chleb i bułka, ale jest to produkt chlebopodobny i bułkopodobny. Gdyby była w nich mška, woda, sól - wszystko byłoby OK, ale tak nie jest. Co jest dodawane – to słodka tajemnica piekarzy. W jednym z telewizyjnych programów można było zobaczyć, że do chleba dodaje się starš tartš bułkę, a czasami gips i kreatynę, otrzymywanš z ludzkich włosów, kupowanych w zakładach fryzjerskich. Na nasz stół trafiajš toksyczne ryby. Według najnowszych badań WWF (międzynarodowej organizacji ekologicznej) ryby z niektórych rejonów Morza Bałtyckiego sš skażone zwišzkami chemicznymi produkowanymi przez przemysł. Niestety prawo Unii nie jest w stanie zapewnić dostatecznej ochrony. W 1995 roku Szwedzki Urzšd ds. Bezpieczeństwa Żywnoœci zalecił, by kobiety w cišży całkowicie wyeliminowały ze swojej diety bałtyckie œledzie i łososie. U nas jakoœ nikogo to nie obchodzi... Antybiotyki, hormony, pestycydy Oddzielny problem stanowiš antybiotyki, stosowane częœciowo legalnie w celu opanowania chorób zdarzajšcych się w intensywnej hodowli krów, a także nielegalnie – jako œrodek pobudzajšcy wzrost. Stosowanie antybiotyków sprawia, że pojawiajš się odporne „superwirusy”. Kto i czy w ogóle sš prowadzone kontrole stwierdzajšce stosowanie tych praktyk? Zaniepokojenie opinii publicznej wywołuje także obecnoœć hormonów i podobnych substancji w mięsie. Dołóżmy do tego pestycydy. Wzrasta zjawisko alergii pokarmowych (cierpi na nie 8 proc. dzieci i 3 proc. dorosłych). Nietolerancja pokarmowa to zjawisko złożone i kontrowersyjne. Jeœli skład danego produktu nie jest dokładnie opisany, alergicy nie majš możliwoœci sprawdzenia, czy dany produkt jest dla nich bezpieczny. Podobnie rzecz się ma z dodatkami chemicznymi – jeœli ich skład nie jest opisany, konsument może zjeœć dany produkt i może z tego powodu cierpieć. A jak jest w Polsce? Czy osoby cierpišce na alergię pokarmowš otrzymujš informację? Niepokojšcy jest sposób hodowania trzody chlewnej w fermach wielkoprzemysłowego tuczu... Kiedy œwiat mówi o dobrostanie zwierzšt, stara się stworzyć warunki do takiej hodowli – my pozwalamy na desant wielkoprzemysłowych ferm. Desant Smiethfielda na Polskę Naszš uwagę od dłuższego czasu przycišga koncern Smithfield, który w USA został ukarany największš w historii grzywnš za wielokrotne naruszenia Aktu Czystoœci Wód (organizowaliœmy w tej sprawie spotkania, konferencje, seminaria). Ponieważ koncern nie może już liczyć na zyski w USA, poczšł lokować swoje interesy w Brazylii, Meksyku, Kanadzie, Francji, Wielkiej Brytanii, Chinach oraz w Polsce. Ekspansja wielkoprzemysłowych ferm Smithfielda w Polsce trwa już kilka lat. Rozpoczęła się od województw wielkopolskiego i zachodniopomorskiego. PóŸniej przystšpiono do lokowania ich w woj. warmińsko – mazurskim. W błyskawicznym tempie przygotowano na ich potrzeby chlewnie, obory, owczarnie, królikarnie pozostałe po PGR. Fermy „czuje się” (w dosłownym znaczeniu) w wielu miejscach w Polsce. Jak na ironię te „Fabryki wieprzowiny, smrodu i pieniędzy” lokowane sš w najczyœciejszych i wartoœciowych przyrodniczo miejscach w naszym kraju (np. koło Gołdapi, gdzie jest najczyœciejsze powietrze w Polsce!!). W fermach hoduje się ogromne iloœci tuczników, trzymanych w żelaznych klatkach, bez œciółki. Stłoczone zwierzęta faszerowane sš lekami, hormonami i innymi preparatami, które potem razem z mięsem trafiajš na nasz stół. Nikt nie wie, nikt nawet nie jest w stanie ocenić jakie szkody tak nafaszerowane mięso powoduje w naszych organizmach. Na œwiecie coraz więcej mówi się o dobrostanie zwierzšt. Zwierzęta, hodowane w warunkach zbliżonych do naturalnych majš mięso zdrowsze i smaczniejsze. Tymczasem zagraniczny koncern serwuje nam mięso zestresowanych œwiń, szkodliwe dla nas. Smithfield powoduje szkody w œrodowisku naturalnym; fermy produkujš ogromne iloœci gnojowicy, która tworzy laguny, zagrażajšce m.in. naszym wodom – powierzchniowym i podziemnym. Dociera do nas wiele skarg od mieszkańców, jak np. z Więckowic pod Poznaniem, którzy muszš żyć w oparach odorów emitowanych przez wspomniane „Fabryki mięsa”. Przypominamy naszym czytelnikom, że do Polski przyjechał z USA Robert F. Kennedy Jr. (bratanek zastrzelonego prezydenta USA), który ostrzega wszystkich przed zgubnš dla ludzi, zwierzšt i œrodowiska przemysłowš hodowlš trzody chlewnej. W kontekœcie ostatnich wydarzeń powinniœmy zaczšć się zastanawiać nad obecnoœciš tego rodzaju firm w naszym kraju. Czas, abyœmy przeciwstawili się tego typu praktykom i stanęli w obronie polskich rolników i przetwórców, którzy stosowali stare, sprawdzone receptury przetwarzania żywnoœci. Zagrożenia to nie tylko polska specjalnoœć Problem bezpieczeństwa żywnoœci stał się ostatnio ważny w całej Europie. Sprawiły to wstrzšsajšce opiniš publicznš wydarzenia ostatnich lat. Informacje o hormonach w wołowinie, dioksynach w kurczakach, pryszczycy, BSE i inne poruszyły opinię na Zachodzie. Dorobek prawny Unii Europejskiej nakłada na władze sanitarne krajów członkowskich obowišzek stosowania analizy ryzyka, czyli procesu składajšcego się z trzech powišzanych elementów: oceny ryzyka, zarzšdzania ryzykiem i informowania o ryzyku. Europejski konsument gniewnie reaguje na ujawnione i nagłoœnione przez media przypadki naruszenia bezpieczeństwa żywnoœci. Każdy z największych kryzysów spożywczych w Europie miał swoje korzenie na innym etapie analizy ryzyka Kryzys choroby „szalonych krów” wynikał z niewłaœciwej oceny ryzyka przeniesienia prionów z chorego bydła na ludzi, z kolei kryzys dioksynowy to typowy przykład wadliwego zarzšdzania ryzykiem, kiedy służby sanitarne nie dysponujš odpowiednimi siłami i œrodkami, aby na czas wykryć i powstrzymać znane zagrożenie. Wreszcie ostatni, rozgrywajšcy się niedawno kryzys z rakotwórczš farbš Sudan 1 używanš do barwienia rozpuszczalników, wosków, paliw, pasty do butów i podłogi, lecz niedozwolonš do farbowania żywnoœci, która znalazła się w co najmniej 580 produktach spożywczych sprzedawanych na terenie UE, ale wiadomoœć o jej wykryciu była przetrzymywana przez brytyjskie władze sanitarne, to oczywiœcie naruszenie zasady informowania o ryzyku. Koszty każdego z tych kryzysów sš niebotyczne. Informacje o tych wydarzeniach sprawiły, iż opinia publiczna coraz bardziej zdecydowanie domaga się eliminacji Ÿródeł zagrożenia, zaostrzenia ogólnych wymogów kontroli i oznakowania żywnoœci. Co robi się w Europie i na œwiecie, aby zapewnić bezpieczeństwo żywnoœci? W skali międzynarodowej podejmowane sš próby ujednolicenia zasad prawa żywnoœciowego. Inicjatorami tego procesu były - Organizacja Narodów Zjednoczonych oraz Międzynarodowe Stowarzyszenie Producentów Żywnoœci. Najważniejszš rolę w zapewnieniu bezpieczeństwa obrotu żywnoœciš odgrywa Komisja Kodeksu Żywnoœciowego, powołana przez Œwiatowš Organizację Zdrowia ONZ (WHO) oraz Organizację ds. Wyżywienia i Rolnictwa ONZ (FAO). Komisja ta opracowała zasady œwiatowego kodeksu żywnoœciowego. Międzynarodowy Kodeks Żywnoœciowy FAO/WHO (Codex Alimentarius) jest zbiorem jednolitych norm okreœlajšcych jakoœć żywnoœci, służšcych przede wszystkim ochronie zdrowia konsumenta. Obok norm jakoœciowych Kodeks zestawia główne rodzaje żywnoœci zarówno przetworzonej jak i półprzetworzonej oraz surowce trafiajšce do konsumenta. Zalecenia Kodeksu dotyczš higieny i jakoœci żywieniowej, a w szczególnoœci skażeń mikrobiologicznych, chemicznych, zaleceń odnoœnie dodatków do żywnoœci, zasad deklaracji dotyczšcych znakowania żywnoœci (labelling), metody badań oraz pobierania prób do badań. Większoœć państw członków ONZ opracowała własne kodeksy żywnoœciowe stanowišce o bezpieczeństwie żywnoœci oraz jej jakoœci zdrowotnej. Najbardziej spójne prawo żywnoœciowe stworzyła Unia Europejska. Komisja Europejska, od lat, w swoich regulacjach oraz decyzjach kładzie szczególny nacisk na bezpieczeństwo żywnoœci w krajach członkowskich. Działania te uległy intensyfikacji zwłaszcza po wspomnianych wczeœniej, niedawnych kryzysach, kiedy stało się jasne, że oprócz zapewnienia wymagań higienicznych (w tym samokontroli i odpowiedzialnoœci producenta), kontroli stosowania substancji dodatkowych oraz nowych technologii produkcji, należy zapewnić również bezpieczeństwo pasz, a więc całego łańcucha produkcji żywnoœci. Dorobek prawny UE zapewnia obywatelom krajów członkowskich wysoki poziom ochrony zdrowia i życia konsumenta, tworzy mechanizmy dbałoœci o zdrowie i dobrostan zwierzšt hodowlanych oraz o dobrš jakoœć produktów roœlinnych w ich drodze „od pola do talerza”. A jaki jest polski system kontroli? Jednym z elementów przygotowań Polski do akcesji z Uniš Europejskš jest pełna implementacja unijnych przepisów prawnych (acquis communautaire) oraz ulepszenie struktur instytucjonalnych w ramach całej gospodarki żywnoœciowej. W Polsce, urzędowa kontrola żywnoœci prowadzona jest od wielu lat przez inspekcje podległe Ministerstwu Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Nadzór nad produkcjš żywnoœci prowadzony jest zgodnie z zasadš „od pola do stołu” (from stable to table) przez: Inspekcję Weterynaryjnš, Inspekcję Jakoœci Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, Inspekcję Ochrony Roœlin i Nasiennictwa. Nadzór natomiast nad handlem detalicznym żywnoœciš, żywnoœciš specjalnego przeznaczenia (np. żywnoœciš dietetycznš) oraz żywnoœciš dla niemowlšt prowadzi Inspekcja Sanitarna podległa Ministrowi Zdrowia, powołana do ochrony zdrowia publicznego. W zakresie jakoœci handlowej działa Inspekcja Handlowa podległa Prezesowi Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Mamy pięć ustaw, regulujšcych w Polsce nadzór nad żywnoœciš. Po akcesji prawo nasze stało się nieprzejrzyste. Organizacje, stowarzyszenia producentów żywnoœci, jak też konsumenckie dostrzegajš koniecznoœć konsolidacji i uproszczenia prawa żywnoœciowego oraz opracowania ustawy „Prawo Żywnoœciowe”, która na wzór prawa unijnego i wielu krajów członkowskich UE, będzie podstawowym aktem prawnym w kraju w zakresie żywnoœci. Choroba zaczyna się od wody Problem bezpieczeństwa zdrowotnego żywnoœci dotyczy także wody, jakš spożywamy. Jakoœć wody jest niezwykle ważna. Œwiatowa Organizacja Zdrowia w swoich raportach dowodzi, że 80 proc. wszystkich chorób współczesnych ma bezpoœredni zwišzek z jakoœciš wody pitnej. Od jakoœci wody zależy rozwój całej naszej cywilizacji. Polacy pijš za mało wody, na dodatek nasza wiedza na jej temat jest niewielka. Popularnoœć kranówki niepokoi, zwłaszcza że przeprowadzona w marcu 2002 roku przez Najwyższš Izbę Kontroli kontrola wykazała, iż w 2/3 miast jakoœć wody wodocišgowej dostarczanej ludnoœci oraz wody czerpanej z ogólnodostępnych studni publicznych nie odpowiada wymaganiom wody pitnej. Od maja 2004 roku kranówka musi być zgodna z dyrektywami Unii Europejskiej. Woda w Berlinie, Londynie i Warszawie musi być podobna i spełniać te same normy. Woda z kranu nie może być groŸna dla zdrowia, najwyżej może być niesmaczna – zapewniajš pracownicy „wodocišgów”. A jak jest naprawdę? Co pić? Lekarze ostrzegajš: zwykła woda z kranu zawiera wiele zwišzków sprzyjajšcych powstawaniu nowotworów. Gotowanie wody również zwiększa iloœć takich substancji. Najlepiej pić wodę ze Ÿródeł podziemnych – twierdzi prezes Polskiego Komitetu Zwalczania Raka profesor Zbigniew Wronkowski. Pan profesor mówi, że aż 35 proc. przypadków raka ma swój poczštek w nieodpowiednim żywieniu i piciu. Najlepsza do picia jest woda mineralna, wydobywana z głębi ziemi. Zawarte w wodzie składniki mineralne powodujš w organizmie właœciwš przemianę materii i zapobiegajš chorobom oraz schorzeniom. Niezmiernie ważnš sprawš jest zawartoœć składników mineralnych w wodzie. Rzecz w tym, żeby nie przekraczały granicy, przy której powodowałyby zaburzenia gospodarki mineralnej organizmu. W wodach podziemnych można znaleŸć nawet i 70 składników, ale w wodach mineralnych, z których mogš być produkowane wody profilaktyczno – zdrowotne zaledwie dziesięć z nich ma znaczenie fizjologiczno - odżywcze. Sš to: wapń, magnez, sód, chlorki, siarczany, żelazo, fluorki, jodki, wodorowęglany i dwutlenek węgla. Producenci wody butelkowanej uwielbiajš jednak wypisywać niemal wszystkie składniki, nawet jeœli występujš w œladowych iloœciach. Najbardziej wartoœciowe sš wody mineralne pochodzšce z uzdrowisk. W większoœci zawierajš w jednym litrze od 1000 do 4000 mg składników mineralnych. Składniki te sš szczególnie potrzebne do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Ile minerałów w mineralnej? Szacuje się, że na rynku znajduje się około 500 tzw. wód mineralnych. Spoœród nich niewiele spełnia kryteria prawdziwych wód mineralnych. W 1990 roku obniżono tzw. normę branżowš BN/9567-08, która okreœlała poziom składników mineralnych w 1 litrze wody z 1000 do 200 mg. Praktycznie każdy, kto miał studnię w pobliżu domu mógł rozpoczšć produkcję wody mineralnej. Znawcy ostrzegajš, że co czwarta lub pišta woda butelkowana w naszym kraju jest zwykła „kranówkš”, za to ozdobionš barwnš nalepkš. W ostatnich 5 latach sprzedaż wody w butelkach wzrosła dwukrotnie. Œwiadczy to o tym, że Polacy szukajš alternatywy dla kranówki”. W 2004 roku kupowaliœmy po 40 l wody na osobę. Woda sprzedaje się coraz lepiej – z butelkami chodzš młodzi i starzy, w szkole, pracy, na ulicy. Oblicza się, że na wodę wydajemy około 1,5 mld zł rocznie. Sezon na picie zaczyna się wiosnš, trwa do jesieni. Wtedy popyt jest największy. Rynek wody mineralnej w Polsce rozwija się bardzo szybko. Na poczštku lat 90 w kraju było kilkunastu producentów, dominowały państwowe uzdrowiska. Dzisiaj jest około dwustu prywatnych rozlewni. Około 75 proc. rynku należy do 20 najpopularniejszych marek. Woda to dobry interes. Produkcja litra wody w butelce kosztuje 1 grosz. Cała reszta ceny to koszt opakowania, naklejki, transportu, pensji pracowników, marketingu, reklamy. Siła reklamy Niestety nie każda woda butelkowana jest wodš mineralnš, a nie każda etykietka „Zdrój” ma swoje Ÿródło w zdroju. Na rynku mamy wielu nieuczciwych producentów. Chodzi nie tylko o bałamutne napisy: woda antystresowa, wyszczuplajšca, woda życia, jedyny, niepowtarzalny smak, orzeŸwia, daje energię do działania, ale także o inne nieprawdy, półprawdy i ćwierćprawdy. Etykietki informujš: Picie wody zapewnia zdrowie, urodę, energie i pomyœlnoœć. Producenci, niezależnie od składu chemicznego swych wód i ich walorów opisujš w folderach i na etykietkach jak bardzo wyjštkowy jest ich napój. Zachwalajš, że jest to lekarstwo na wiele dolegliwoœci, szczególnie nadużywajš wiadomoœci o znaczeniu biopierwiastków dla organizmu człowieka. Na wyobrażenia konsumenta wody ogromny wpływ ma reklama. Jej autorzy przypisujš poszczególnym wodom cechy, które sš albo nieprawdziwe, albo wyolbrzymione. Najczęœciej wodom przypisuje się właœciwoœci uzdrowiskowych wód mineralnych. Firmy produkujšce wodę mineralnš wydajš fortunę na reklamę w prasie, radiu i telewizji. Różnego rodzaju hochsztaplerom, specom od reklamy pomagajš przepisy. W uchwalonej przez Sejm RP ustawie z 29 marca 2001 roku „o warunkach zdrowotnych żywnoœci i żywienia” zapis w art. 24 mówi o tym, że przy znakowaniu œrodków spożywczych dopuszczalne jest podawanie na opakowaniu właœciwoœci zapobiegajšce chorobom lub wspomagajšce leczenie chorób przez naturalne wody mineralne i naturalne wody Ÿródlane. Pozostawienie w ustawie tego zapisu może doprowadzić do zupełnej dezinformacji konsumentów, którym reklama może wmówić, że pijšc nawet zwykłš wodę ze Ÿródła zapobiegać będš chorobom i wspomagać ich leczenie. Konkurencja jest spora, wcišż pojawiajš się nowe wody z nowymi etykietkami na opakowaniu, nie zawsze majš nazwę producenta, numer normy i date produkcji. Niektóre pseudorozlewnie i niewiadomego pochodzenia firmy korzystajš z tego, że w ciepłe dni jest większy popyt – wchodzš na rynek z niższš cenš i produktem złej jakoœci. Nie dajmy uwieœć się reklamie, czytajmy etykietki, sprawdzajmy producentów. Nabici w butelkę Producenci sprytnie wykorzystujš pęd do zdrowego życia. Postawili znak równoœci pomiędzy stwierdzeniami: Pijesz wodę – dobrze żyjesz. Reklama wbiła nam do głowy, że woda w butelce jest zdrowa. Mało kto czyta etykietki. A szkoda. Z ponad 200 istniejšcych na rynku marek zaledwie 30 spełnia stosowne kryteria. Pozostałe wody, podajšce się za mineralne to sš wody Ÿródlane i stołowe. Sprawy te reguluje Rozporzšdzenie Ministra Zdrowia. Nadal zdarzajš się przypadki dolewania oczyszczonej kranówki. Nadal stosuje się „garażowe technologie” produkcji wód. Jak podawało czasopismo „Fakty” w listopadzie 1997 roku mieszkaniec Piwnicznej napełniał butelki wodš ze studni znajdujšcej się w piwnicy jego domu. Nazwał jš „Piwniczankš”. W Bochni opakowania po „Kryniczance” napełniano wodš ze Ÿródła bijšcego na podwórku gospodarstwa rolnego, zlokalizowanego kilkadziesišt metrów od obór. Woda „Zdrowa”, butelkowana pod Łodziš, pochodziła ze studni głębinowej położonej obok rzeki Łódki, od lat pełnišcej rolę miejskiego szamba. W jednym z poznańskich sklepów woda butelkowana w tzw. PET-cie eksplodowała, pod wpływem upału. Okazało się, że zawierała zanieczyszczenia od których sfermentowała. Podobne przypadki notuje się i obecnie. Nie tak dawno pomorska prasa rozpisywała się niedawno o lokalnym producencie, który swój krystalicznie czysty napój wydobywał niedaleko komunalnego cmentarza. Z kolei produkowana przez Coca – Colę „Bonaqua” to woda przetworzona. Zgodnie z międzynarodowymi standardami koncernu, na całym œwiecie musi mieć taki sam skład. Można to uzyskać tylko w jeden sposób. Bonaqua to woda dokładnie oczyszczona z jakichkolwiek składników, a następnie sztucznie zmineralizowana przez dosypanie odpowiedniego koncentratu mineralnego”. Co robić, żeby nie dać nabić się w butelkę? Wybierać sprawdzone marki, dokładnie czytać etykietki. Ekolodzy o butelkowanej wodzie Wody butelkowane od dawna sš na celowniku organizacji ekologicznych, które dostarczajš licznych dowodów na niebezpiecznš dla zdrowia zawartoœć butelek. Amerykańska Rada Zasobów Naturalnych w co najmniej jednej próbce co trzeciej ze 130 marek wód butelkowanych wykazała wysokie poziomy zanieczyszczeń. Ekolodzy z World Wildlife Fund, w oparciu o wyniki badań Uniwersytetu w Genewie, przekonujš, że woda w opakowaniach nie jest zdrowsza od wody wodocišgowej, a jedynie od niej droższa do 1000 razy. Nadto do produkcji butelek przemysłowych zużywa się 1,5 mln ton plastyku rocznie, co powoduje że w zwišzku z produkcjš i powstawaniem odpadów do œrodowiska dostajš się toksyczne substancje chemiczne. Ekolodzy zwracajš uwagę, że przemysł butelkowania wody czerpie zyski ze sprzedaży tego powszechnego bogactwa kosztem œrodowiska. Pompowanie może wysuszy㠟ródła, zniszczyć miejsca zamieszkania, zdewastować ekosystemy. Wyroby plastykowe stanowiš dziœ najszybciej rozwijajšcy się sektor lawiny odpadów i obecnie stanowiš one więcej niż 25 proc. całej masy materiałów odprowadzanych co roku na wysypiska œmieci. Grupa Perrier, będšca w posiadaniu Nestle’a jest dwukrotnie większa od następnej z kolei co do wielkoœci spółki butelkowania wody. Nestle jest w blisko 30 proc. właœcicielem rynku wody butelkowanej. Danone zajmuje 15 proc. rynku, zaœ po nim następnymi sš Pepsi i Coca – Cola. Przemysł wody butelkowanej jest obecnie wart 22 mld dolarów, a niektórzy eksperci szacujš jego siłę wzrostu do 30 proc. rocznie. Amerykanie rocznie wydajš na wodę w butelkach 7 mld USD rocznie, płacšc za butelkę od 120 do 7500 razy więcej niż za wodę z kranu. Litr wody kosztuje do 21 centów do 1,70 dolara, podczas gdy woda z kranu kosztuje około 26 centów do 1,70 dolara za tysišc litrów. NRDC – Krajowa Rada Ochrony Zasobów Naturalnych (przydałaby się taka organizacja i u nas, do czuwania nad rynkiem wód butelkowanych) w marcu 1999 roku opublikowała wyniki 4-letnich badań. Poddano analizie tysišc próbek 103 marek wody stołowej. Stwierdzono, że co najmniej 25 proc. wód stołowych to nic innego jak butelkowana woda z kranu, czasami nieznacznie przetworzone, a czasem nie. W przypadku 18 ze 103 wód zawierała więcej bakterii niż dopuszczajš wymogi czystoœci. Jedna pišta wykazała zwartoœć syntetycznych zwišzków organicznych, w tym chemikaliów stosowanych do celów przemysłowych, np. toluen, ksylen itp. Międzynarodowe Stowarzyszenie Wytwórców Wód Stołowych po ogłoszeniu tych wyników wydało oœwiadczenie, że normy jakoœciowe wody stołowej sš takie same jak normy wody pitnej w sieci wodocišgowej. Problem w tym, że stołowa podlega mniej rygorystycznym przepisom i kontrolom, niż wodocišgowa. Z testów, przeprowadzanych w USA i u nas wynika, że osoby nieœwiadome pochodzenia wody nie widzš różnicy pomiędzy wodš z kranu a stołowš.


Walentyna Rakiel-Czarnecka



Kliknij i posuchaj ;)


Menu :

- GALERIA ZDJ
- EKOLOGIA
- CZOWIEK
- RECENZJE
- REPORTAE
- CHLEB
- LINKI
- MULTIMEDIA











 

 

 

  Copyrigt Effective Computer Support.